Strona główna > komentarze
Inwestycje w gospodarce wyszły z dna? 03.09.2010Zachęcamy do pobrania pliku pdf, w którym znajdą Państwo wszystkie opisane w Raporcie wykresy.
W ostatnim minimum cen akcji z końca sierpnia ponownie wydawało się - jak to zwykle bywa w dołku – że załamanie cen akcji na giełdach jest o krok. Tym razem impulsem, który po raz kolejny „cofnął giełdy znad (domniemanej) przepaści)” by raport ISM (Institute of Supply Management) za sierpień opublikowany 1 września. Raport ten okazał się sporym zaskoczeniem jako, że wartość wskaźnika ISM Manufacturing wzrosła zamiast spaść. Oczekiwania spadku były dosyć powszechne, bo wynikały z wcześniejszych – podawanych od połowy sierpnia – regionalnych raportów na temat stanu koniunktury. Prosty model wartości ISM Manufacturing oparty na wartościach analogicznych wskaźników koniunktury w przemyśle dla regionów Nowego Jorku, Filadelfii, Richmond oraz Chicago (rys. 1) sugerował spadek sierpniowej wartości ISM Manufacturing do najniższej w tym roku wartości 52,8 punktów. Tymczasem ISM poinformował w środę o wzroście wartości tego najpopularniejszego wskaźnika koniunktury w amerykańskim przemyśle w sierpniu.
Jak widać na rys. 1 ponad 3-punktowa różnica pomiędzy „rzeczywistością” a wskazaniami tego prostego modelu już się w przeszłości zdarzała, choć nie działo się to często. W okresie minionych 9 lat było tylko 5 miesięcy, gdy pojawiały się porównywalne do tej z tego tygodnia niespodzianki. O tego typu zaskoczeniach ISM informował na początku lipca 2004, na początku lipca i sierpnia 2008, na początku lutego 2010 oraz na początku kwietnia 2010. Na rys 2. na tle wykresu S&P 500 strzałkami zaznaczone zostały momenty tych 5 historycznych pozytywnych niespodzianek ze strony ISM. Trudno powiedzieć, by z analizy zachowania rynku akcji po takich sygnałach wynikały jakieś bardziej jednoznaczne wnioski.
Z pewności nie należy przesadzać z optymizmem. Jedna ze składowych raportu ISM daje bowiem niepokojące sygnały. Jest to składowa opisująca to, co dzieje się z zapasami klientów. W przeszłości zmiany zapasów u odbiorców wyprzedzały zmiany głównego indeksu koniunktury o średnio 2 miesiące. Jest to dosyć naturalne: zanim np. handel zredukuje zamówienia w przemyśle powodując spadek koniunktury rejestrowany przez główny wskaźnik ISM najpierw powinno dojść do wzrostu poziomu zapasów – w domyśle niesprzedanych towarów - u klientów. Gdyby ta zależność miała się nadal utrzymywać, to kolejne miesiące przyniosą jednak ponowny spadek wartości ISM Manufacturing (i być może odwrotne do wczorajszej reakcje rynku akcji).
Na razie reakcja rynków na to pozytywne zaskoczenie była również pozytywna: S&P 500 zyskał prawie 3 proc. Podobny do środowego 3,1 proc. jednosesyjny wzrost S&P 500 miał miejsce 7-ego lipca, a więc na drugiej sesji od dołka S&P 500 z 2 lipca (rys. 4). Na początku lipca podobna do obecnej sekwencja ruchów cen akcji w USA sygnalizowała początek wzrostowego ruchu cen trwającego przez następne 23 sesje (indeks zyskał w tym czasie 67 punktów). Powtórzenie się tego scenariusza obecnie sugerowałoby wzrost S&P 500 w ciągu najbliższego miesiąca nieco powyżej szczytów z początku sierpnia. Stawka na WIG-u 20 jest nieco większa. Jeśli sekwencję wychodzenia z ostatniego dołka (sesje od 25 sierpnia do 1 września) utożsamić z sesjami od 30 czerwca do 6 lipca), to – w tej analogii - WIG-20 miałby przed sobą wzrost o ponad 200 punktów (czyli nieco powyżej kwietniowego maksimum, a jeśli uwzględnić odcięte w międzyczasie dywidendy o wartości ok. 45 punktów to jeszcze wyżej). Oczywiście należy pamiętać, że w ostatnich miesiącach takie ok. 3 proc. jednoseryjne skoki wartości S&P 500 zdarzały się 4-krotnie (poza 7 lipca również 10 maja, 27 maja i 10 czerwca) i nie zawsze zapowiadały – tak jak 2 miesiące temu - dłuższą sekwencję wzrostową (rys. 4).
W przypadku S&P 500 ostatnie szczyty cen akcji – ten z końca kwietnia, ten z połowy czerwca i ten z początku sierpnia – odległe były od siebie o 52-56 dni (7-8 tygodni), więc ewentualnego kolejnego lokalnego maksimum cen akcji w USA można by oczekiwać na przełomie września i października 9rys. 4).
Oczywiście sytuacja obecna jest o tyle podobna do tej z początku lipca, że jeszcze tydzień temu prawie dokładnie identycznie do tego z końca czerwca zachowywał się sentyment indywidualnych inwestorów w USA (sondaż AAII). W minionym tygodniu sentyment się nieco poprawił, co naturalne w świetle odbicia cen akcji, ale oczywiście nadal daleko mu do poziomów, które sugerowałyby jakikolwiek optymizm inwestorów. Można to ocenić oglądając przedstawiony na rys. 5 wykres złożonego indeksu wskaźników sentymentu dla amerykańskiego rynku akcji, w którego skład wchodzą wyniki sondażu AAII, sondażu Consensus Bullish Sentiment oraz wskaźniki Total Put/Call Ratio dla CBOE oraz TRIN dla NYSE. Jak widać jego wartości nadal pozostają w „strefie pesymizmu”.
W minionym tygodniu poznaliśmy również dane GUS na temat PKB dla Polski. Również one okazały się wyższe niż oczekiwania ekonomistów. Dynamika PKB ustanowiła nowy cyklicznych szczyt na poziomie +3,5 proc. (rys. 6).
Co prawda jak sugerują dane GUS za lipiec początek III kw. był znowu słabszy (rys. 6), ale z kolei najwyższa od ponad 3 lat wartość wskaźnika PMI dla polskiego przemysłu świadczy o tym, że na razie o poważniejszym spowolnieniu w przemyśle raczej nie ma mowy.
Co prawda w tym roku Polska – wraz z Albanią – straciły status „zielonych wysp” w Europie, ale „szklankę” nadal można postrzegać jako w połowie pełną, gdyż owe 3,5 proc. tempo wzrostu PKB z II kw. 2010 plasuje nas obecnie w gronie takich gospodarczych prymusów jak Szwajcaria, Niemcy czy Słowacja (rys. 7).
Rys. 7.
Warto zwrócić uwagę na jeden element raportu GUS na temat PKB czyli na dynamikę inwestycji w środki trwałe brutto. W II kw. tego roku dynamika ta odbiła się gwałtownie po załamaniu z I kw. (po części spowodowanego zapewne wpływem pogody). W poprzednim cyklu inwestycyjnym faza spowolnienia dynamiki inwestycji w środki trwałe brutto trwała aż 5 lat pomiędzy 1996 a 2001 rokiem. A apogeum spowolnienia w IV kw. 2001 dynamika roczna inwestycji w środki trwałe brutto (w cenach stałych) wyniosła -13,2 proc. Można tę wielkość porównać z danymi za I kw. 2010, które pokazały spadek inwestycji w polskiej gospodarce o 12,4 proc. Drugi kwartał 2010 przyniósł gwałtowne odreagowania inwestycji do -1,7 proc. r/r. Warto zauważyć, że w poprzednim cyklu inwestycyjnym – cykl taki trwa średnio od 7 do 11 lat – bessa na krajowym rynku akcji pokryła się w czasie z fazą spowolnienia inwestycji. Widać to na wykresie realnego WIG-u (WIG/CPI) z lat 1997-2001. Również późniejsza hossa na rynku akcji osiągnęła swe maksimum w 2007 roku, czyli dokładnie wtedy, gdy ustanowione zostało apogeum dynamiki inwestycji w gospodarce. Obecna sytuacja – wyjście z dołka inwestycji – wydaje się być zbliżona do tego co obserwowaliśmy w 2002 roku. Jeśli ta analogia jest trafna, to nadejścia silnego trendu wzrostowego cen akcji – patrz 2003 rok - oczekiwać by można w 1,5 roku po terminie dołka dynamiki inwestycji, czyli począwszy od lata 2011 roku. Nie jest oczywiście jasne, że inwestycje w gospodarce już weszły w trwały i silny trend wzrostowy analogiczny do tego z lat 2001-2007. Gdyby trwająca od 2007 roku faza spowolnienia miała trwać równie długo co w latach 1996-2001, to wejście inwestycji w środki trwałe brutto na ścieżkę trwałego wieloletniego wzrostu – kojarzonego z hossą na rynku akcji – przesuwałoby się na okolice roku 2012.
________________________________________
Opracowanie niniejsze nie ma charakteru rekomendacji dotyczącej instrumentów finansowych w rozumieniu zapisów Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców. Więcej informacji odnośnie zastrzeżeń prawnych jest dostępnych TUTAJ
Autor: Wojciech Białek | główny analityk CDM Pekao SA
Publikacje analityczne